CZAS PRZESZŁY.
Trzymałam bidon z czarną herbatą w zamarzniętej prawej dłoni. Biały puch otulał pole treningowe dla geninów. Mój wzrok powędrował
w strone o wiele wyższych chłopaków. Musze ich tak naywać bo mamy byc ,,drużyną'' normalnie nazywam ich ciotami ale... Kakashi wszystko widzi i słyszy.
Czemu akurat mi się trafił sensei z ANBU? Ahh.... mogłam prosić Hokage o jakiegoś ,,normalnego'' jounina, ale cóż. Przynajmniej nauczy nas mam na myśli ekhm... Sa...
Sasuke... no ekhm. Nie wychodzi mi to nawet w myślach.
-Spóźnia się już 3 godziny! Jest już 5!- Krzyknął blondyn w pomarańczowy wdzianku. Mam dosyć tego śniegu... ide na drzewo. Skoncentrowałam chakre w jednym miejscu aktualnie w nogach
nawet bez składania pieczeci z rąk. Położyłam jedną noge a potem drugą i przemieżałam gałązie aż ujrzałam najbardziej w cieniu taką skromną, ciemną i tajemniczą.
Może dlatego że sama taka jestem? Ale z tą skromnością przesadziłam. Czułam na sobie ich wzrok. Nie wiem czu umią tak wchodzić na drzewa ale mnie to nawet nie interesuje.
Nie wiem w ogóle po co jestem w grupie? Wystarczyłby Kakashi i nawet on to dla mnie za dużo. Cały czas prawi mi te swoje monologi na temat tego że jestem jedynym shinobi z dwoma
pięczeńciami i sharinganem. A jedna z moich dwóch pieczeńci żywi się agresją i dla niego nie powinnam w ogóle się gniewać.
-Ale co ja poradzę że dorzę do zemsty...?- Powiedziałam sama do siebie i wątpie by usłyszeli. Jednak wzrok Sasuke... był zbyt ciężki. By zabić czas wstałam złożyłam ręcę
jakbym chciała wywołać klona lecz po chwili usiadłam po turecku i zaczęłam medytować.
-Hammmmm.... Hammmmmmm... Hammm.- Blondyn zaczął się śmiać ze mnie.
-Głupku ona medytuje.-Jednak Sasuke nie jest taki głupi na jakiego wygląda.
-Raammm.... Rammm...-Czułam jak moja chakra wyciekała ze mnie i zatrzymywała pojedyńcze płatki śniegu.
-Ale po co? I nie jestem głupi. Wiedziałem.-Spojrzałam ukradkiem na reakcje Sasuke, była komiczna. Chłopak zaczął rzucać shurikenami w strone Naruto a ten zaczął uciekać.
-Chyba bardzo lubisz ucinać głowy shurikenami? Zwłaszcza niewinnym stworzenią.- Zeskoczyłam z drzewa.
-Tak masz racje, zwłaszcza ludzią bez talentu. Najpierw..
-Najpierw prowokujesz a potem całujesz.-Hamsko sie uśmiechnęłam.Naruto zaczął wrzeszczeć bo dowiedział się o co chodzi.
-Skoro ludzie którzy nie mają talentu są ładni to czemu nie?-Chłopak miał cientą riposte. Nawet Kakashi tyle nie wytrzymał.
-Bez talentu powiadaszz uprościsz bardziej?-Tak mnie korciło by pokazać mu mój piasek i ogony niestety Kakashi pozwolił mi przy inch używać sharingana.
-Bez pieczęci.. sharingana... bez talentu... bez mocy.-Zaczęłam się śmiać zgarnęłam śnieg z mojego płaszcza.
-A chcesz zobaczyć co potrafią ludzie bez talentu? Po prostu podejdź metr bliżej a nie będziesz miał potomka.
-Pojedynek? -Oczy chłopaka przybrała postać nazwyklejszego, ledwo obudzonego sharingana. Prychłam.
- Z miłą chęcią. Wybacz Kakashi miałam go nie używać ale.... ciebie tu nie ma.
-O czym ty mówisz?-Zamknęłam oczy i po krótkiej chwili je otworzyłam. Sharingan Mangekyou musiał się uformować bo mina Sasuke była przednia.
- I co mus to mus? -Zaczęłam się śmiać.
- Więc no... czas zacząć zabawe.-Chłopak mówiąc to rzucił we mnie trzema shurikenami. Zrobiłam tylko jeden unik bo tamte chybiły.
-Teraz czas na kolej kobiet.-Zamknęłam go w mojej podświadomości.
-Gdzie ja? Mangekyou... no tak. -Chłopak był przymocowany do krzyża a ja stałam z kuani'em w ręce . Oblizałam kunaia... tak wiem strzela mi w tym ,,moim" świecie. Właśnie zamierzałam pchnąć go moim kunaiem lecz pojawił się koło mnie Kakashi.
-Kira... nie czas na zabawy. Skończ to teraz bo idziesz ze mną na misje.-Czułam że Sasuke odetchnął z ulgą pod wpływem słów Kakashiego.
-Jaka ranga? Jeśli będzie poniżej C nie ide. Mam lepszą zabawe. - Uśmiechnęłam się do Sasuke.
-B. Jeśli go teraz zostawisz może dowiesz się o co chodzi.
-Aj! No Sasuke masz szczęście! Poćwicz jak będe na misji. Wrócimy do tej zabawy gdy będe w wiosce.- Czułam że Kakashi'emu kamień spadł z serca.
Następne mrugnięcie było już w rzeczwistości. A gdy Naruto się patrzył czułam woń zwierzeńcych sików.
-Więc? Oni też z nami idą?
-Nie. Tylko ty się nadajesz na tą misje. Musimy przekonać Sabaku No Gaare by dołączył do Wioski Liścia.
-Gaare? Kope lat! Pamiętam jak jeszcze nie był maszyną do zabijania. Zapomniałam o nimm.-Chłopcy popatrzyli się na mnie jakby nie wierzyli że tak mówie o seryjnym
zabójcy.
-Tak, tak. Lecz Panu Gaarze ,,usuneli" wspomnienia. Wątpie by cię pamiętał.
-Ehh... no trudno. Znam ten ból. Przynajmniej jego pamiętam. Ciekawe czy ma jeszcze ten słodki znak na czole?
-Kira nie poznaje cie. Nigdy nie powiedziałaś ,,słodki".
-Mniej gadaia. Wyruszamy! Pa chłopcy! - Pobiegłam za drzewo i wytworzyłam tornado z pisku zmieszanego ze śniegiem.
-Kira!- Czuje kłopoty... i następny monolog... Ehh.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz