-Cz-czy to ja?- Ujrzałam małą słodką dziewczynkę, która miała czerwone włosy i trzymała mocno rękę o niewiele starszego chłopca.
Mała dziewczynka krzyknęła:
-Gaara! Spójrz jakie piękne słońce! A jakie białe chmury! - Dziewczynka puściła rękę chłopca i odwróciła się do niego przodem. - Gaara... mnie nie musisz się wstydzić! Nie jesteś teraz sam.... masz mnie!-Dziewczynka posłała chłopcu o czerwonych jak krew włosach najcieplejszy uśmiech w całym swoim życiu. Chłopczyk odwzajemnił uśmiech i nieśmiało dał jej swojego brązowego misia.
-Gaara...to przecież twój miś. Nie mogę wziąć go. To od twojej mamusi. - Dziewczynka odsunęła misia od siebie.
-K-Kira.... weź go, proszę. Jeśli ty jesteś to ja misia nie potrzebuje! Tylko... mnie nie zostawiaj...
-Nie zostawię cię! Jesteś moim przyjacielem!- Dziewczynka znowu zaczęła biec trzymając chłopczyka za rączkę. Śmiali się biegnąc..... i znowu chłód. Usłyszałam alarm. Oczy automatycznie się otworzyły. Podparłam się na jednym łokciu a drugim przetarłam oczy. No i sobota, czwarta rano. Jak zawsze ,,nocna'' toaleta i robienie śniadania. Usiadłam na drewnianym krześle i zaczęłam robić sobie kanapkę z dżemem. Mój wzrok powędrował na owiniętą bandażem rękę.
Chłopak upadł, złapałam go za koszulkę i już się zamachnęłam by walnąć go z liścia gdy chłopak również złapał mnie za kołnierzyk od mojej czerwonej koszuli w kratę i posunął się za daleko... pocałował mnie! Odepchnęłam go na ścianę i wyjęłam kunai'a z tylnego pokrowca,podleciałam do niego i przystawiłam mu do gardła mówiąc:
-Hymm... taki chojrak z ciebie? A teraz co zrobisz? Pamiętaj... nawet najmniejszy piesek szczeka najgłośniej. Od teraz jeśli podejdziesz przynajmniej na metr dostaniesz z tej oto mej koleżanki. Za każdym razem w to samo miejsce. Najwyżej Pan Uchiha nie będzie miał godnego potomka.A chcemy by ten klan przestał istnieć? Od ciebie zależy czy przeżyje.-Chłopak przełknął ślinę i wstrzymał oddech. Czułam na sobie wzrok każdego z mojej klasy.Schowałam kunai'a do pokrowca i odeszłam. Chłopak był w wielkim szoku. Wracając uśmiechnęłam się do siebie i przetarłam usta.Gdy spojrzałam w obojętną strone wszyscy odwracali wzrok.
-Bosko, witaj
Pod wpływem tego wspomnienia uśmiechnęłam się. Może będę samotna ale przynajmniej nikt mi nie dokuczy. Wczorajszego dnia gdy to się zdarzyło jakieś pół godziny po tym wydarzeniu dopiero przyszedł Sensei Iruka. Mieliśmy podzielić się na trzyosobowe grupy.Dziś o 10 wywieszą dopasowanie. Wypiłam herbatę zgarnęłam czapkę z krzesła i wyleciałam na dwór. Założyłam rękawiczki i poleciałam do domu Kakashiego. Nie miałam zbyt daleko do niego więc pobiegłam. Zapukałam do drzwi, nikt nie otworzył więc sobie weszłam.
-Wiedziałam że jesteś. -Lekko się uśmiechnęłam.
-Eh... to ty.- Kakashi odwrócił się w moją stronę.
-Nie cieszysz się? Pierwszy raz widzę cię bez książki. Idziesz do Trzeciego?
-Tak, słyszałem że twój rocznik będzie podzielony na drużyny. Będę się starał o to by cię pilnować.
-Oooo...tak się o mnie troszczysz? Nie potrzeba. Byleby inne ciecie mi nie wchodziły w drogę to się nic nie stanie.Nikt nie wie jaką mam pieczęci i że posiadam sharingana Mangekyou. Boją się mnie bo umiem władać bronią. A jeszcze nic co potrafię nie pokazałam. -Zaczęłam się śmiać... nie tak normalnie ale, jakby coś mnie opętało.
-Kira. To nie jest śmieszne. Widziałem to całe zajście z wczoraj. I był ze mną Neji... ta zła chakra wyciekałam z ciebie. Nie możesz chodzić do normalnej szkoły. -Zauważyłam niepokój w jego oczach.
-Wyluzuj. Jeszcze nic takiego nie zrobiłam, a ten gnojek sam się prosił.Co on sobie myślał?! - Poczułam przypływ gniewu. SPOKOJNIE CNOTKO.
-Widzisz. Jesteś agresywna.- Ooooo nie. Przegiął. Podleciałam do Kakashiego z kunai'em i przystawiłam mu do gardła.
-Nie skończę jak On. Wymyślicie mi byle przyczynę by mnie zamknąć jak Jego!-Zaczęłam dyszeć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz