-Sensei miał racje, ona staję się coraz agresywniejsza... to ja mam z nią pracować? -Trochę przesadziłem ale nie taką dziewczynę widziałem na pierwszym spotkaniu. Kakashi na moje słowa tylko podrapał się po głowie i udawał rozbawienie, po chwili powiedział:
-Eee.. Gaara spokojnie, chyba cie nie zabije... no może próbowała dziś a raczej wczoraj, zadać cierpienie Sasuke... ale Ciebie chyba nie tknie, tym bardziej że podobno byliście przyjaciółmi... a z drugiej strony sama czasami mnie atakuję gdy jest zdenerwowana. Radzę nie podchodzić do niej gdy ma takie dni, zwłaszcza nie patrz w jej oczy, jeżeli są czerwone albo:
- sharingan
- czakra Lisa się wydziela
-Aha... dobrze wiedzieć. -Powiedziałem lekko ironicznie... lekko.
-No dobra koniec przerwy, ruszamy. -Wstałem, otrzepałem się z piasku i ruszyliśmy w dalszą drogę.
*Już w wiosce Konohy*
Gdy przechodziliśmy przez centrum tej wioski zatrzymaliśmy się przy budynku, jego dachem była kopuła.
A z drzwi wyszedł jakiś starszy dziadek w tradycyjnym stroju Kage:
-Witamy Cię Panie Gaaro, cieszymy się że do nas dołączyłeś. -Łot?! Nic takiego Kakashi nie mówił.
-Chyba zaszła pomyłka, mam się tu uczyć.
-No właśnie. Dobrze że zgodziłeś się nauczyć kilku sztuczek Kirze. -Czułem jak coś za mną się przysmaża.
-CO?! Ja?! OD NIEGO?! Przecież szliśmy tą drogę tylko i wyłącznie bo on nie umie teleportować się za pomocą piasku! To chyba on ode mnie! -Moja duma została poruszona. Tak jak czupryna Kakashiego.
-Uspokój się Kira, wdech i wydech.... dobrze teraz oprowadź Gaarę po wiosce. -Kakashi i Hokage odeszli.
-Dobra, pokaże ci to RAZ i sam będziesz się włóczył, jeszcze pomyślą że się ze mną zadajesz.
Dziewczyna zaprowadziła do jakiegoś małego baru z ramen.
Posililiśmy się w ,,ciszy" i obraliśmy za cel miejsce do treningu.
-Tak naprawdę możesz trenować wszędzie ale tu odbywają się treningi współpracy. Zbytnio nam nie wychodzi bo została przydzielona do tego składu w zamian. A, jak mówiłam uważaj na Sasuke, Naruto nie jest zbyt szybki i łatwo go obezwładnić.
-Aha... chore. -Odpowiedziałem wlepiając wzrok na drzewie, wyczułem kogoś obecność.
-Mówi to seryjny morderca. -Czułem zażenowanie.
-No ktoś musi. -Ironia to ja. Dziewczyna zatrzymała się... na wszelki wypadek nie patrzyłem w oczy. Po dłuższej chwili gdy tak się na mnie gapiła powiedziała:
-Czyli Kakashi wszystko wypaplał... super, zero zabawy. A teraz Sasuke złaź z tego drzewa! Gratuluję obudzenia sharingan'a młotku. -Ona też wyczuła? Ehhh... sam jesteś młotkiem ona ma sharingana... brawo Gaara! Chłopak zszedł z drzewa i włożył ręce w kieszenie.
-Skąd wiesz? Wyczuwasz inne sharingany? Nie nazywaj mnie młotkiem, z sharinganem czy bez pokonam cię. Już raz o mało nie ściąłem ci głowy! -Co?
-A potem twój brudny jęzor wylądował koło mojego. Świetnie, po prostu młotki a młotki.- Brudny jęzor?
-Skoro mowa o młotkach, to kto to? -Poczułem na sobie wzrok chłopaka.
-Gaara, będzie z nami w składzie. Niestety.-Eh... też mi to nie odpowiada..
-Już Naruto wystarczy nie potrzeba więcej młotków.-Zacisnąłem pięści. Zaraz mu przywalę.
-Tak, tak... czego chcesz pindzio? -Cięta riposta ale mnie to nie uspokaja, nawał mnie młotkiem. Właśnie miałem się na niego rzucić kiedy ściana piasku zablokowała mi mój obiekt.
- Gaara, nie wiedziałam że z Ciebie taki rumak. Spokojnie, spokojnie na treningu się poobijacie. Ja nie chce wykładu pt.: ,,Dlaczego nie uspokoiłaś Gaary?! Sasuke przez ciebie zginął!" -Uśmiechnąłem się, emocje wyparowały tak jak ściana piasku. Nie małe zaskoczenie na twarzy Sasuke zagościło.
-Ty... władasz piaskiem?! I sharingan?! -Chłopak wydarł się tak głośno że starsza pani przestała zamiatać. Musiałem improwizować.
-E... nie. Ja kontroluje piasek. Ona tylko wstrząsnęła mną by piasek cie ochronił -Usłyszałem jak Kira nerwowo wypuściła powietrze.
-Właśnie, myślisz że jestem potworem? Ciesze się że tak myślisz. -Głupi uśmieszek Kiry dawał radę.
-No to potworze może rewanżyk? -O boże. Nie lubię tego gościa.
-Tu i teraz. -Idiotka. Nie, mam ją uczyć więc jej na to nie pozwolę. Teleportacja do Kakashiego... now.
Wir piasku oddzielił nas od Sasuke i po chwili staliśmy przy Kakashim... dokładnie w budynku z którego wyszedł Hokage.
-Co tu robicie?-Kakashi jak zwykle drapie się po głowie... on ma tam pchły czy co?
-Ta już chce zabić Sasuke.-Zażenowanie Hokage mnie rozwaliło.
-Od razu zabić... tylko poobijać! On uraził Gaare! Musiałam zareagować.-Na śmiech mi się zbierało.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witajcie!
Patrzcie co znalazłem. v.v Czemu nie ma takiego Gaary? xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz